Trybuna 22.07.2003

Oko w oko
Obowiązek, Praca, Patriotyzm

Znowu "Bazar"

Zygmunt Rola

Ten gmach ma własną duszę. Rzekłbyś - pisał przed laty historyk - z samym miejscem zrosła się pamięć przeszłości i nic jej nie zdoła wykorzenić. Zachowała się tam jakby atmosfera starego dworu polskiego, mimo wszelkich urządzeń nowoczesnych. Nic to, że mury te ulegają koniecznym przebudowom. I chociaż przez nie wciąż przepływa fala gości z całego świata, gmach zachowuje swoisty narodowy charakter.

Taki - narodowy - charakter "Bazar" w Poznaniu utrzymał w powszechnej świadomości do dzisiaj, mimo wszystko: mimo lat okupacji, gdy rządzili się tutaj Niemcy, ogałacając historyczne wnętrza z wszystkiego, co cenne; mimo zniszczeń 1945 r.; mimo kolei losu po drugiej wojnie światowej.

Nic to, że dotychczas dawny wygląd przywrócono "zaledwie" fasadzie, a w najstarszej części, dawniej hotelowej, którą także już uporządkowano, są dzisiaj biura, zaś w najbardziej znanej, reprezentacyjnej, wciąż trwają prace budowlane. Tam, gdzie od początku były sklepy - znowu są sklepy, które jak wtedy, zarabiają na utrzymanie spółki, najpierw udziałowej, a potem, do dzisiaj, akcyjnej. Ale również we wnętrzach, gdzie zatrzymywali się znamienici goście, zapewne znowu, niedługo, odrodzi się owa pamiętna atmosfera starego polskiego dworu, mimo instalowania jeszcze nowszych "wszelkich urządzeń".

Doktór Karol i inni

Tych nazwisk objaśniać ani nawet przypominać nie trzeba, nie tylko poznaniakom: Karol Marcinkowski, Karol Libelt, Walenty Stefański, Maciej, Józef i Seweryn Mielżyńscy, Tytus Działyński, Hipolit Cegielski...

Gdy w 1830 r. wybuchło powstanie listopadowe, trzystu Wielkopolanom udało się przedrzeć przez granicę oddzielającą zabory pruski i rosyjski, mimo dosyć gęstego "sanitarnego kordonu", i wstąpić do polskich oddziałów. Kiedy po klęsce insurekcji powrócili do Poznania, wielu z nich w swoich życiorysach musieli zapisać uwięzienie lub karne wcielenie do niemieckiego wojska. Ale już wkrótce właśnie temu pokoleniu było dane dobrze zapisać się w kolejnych rozdziałach walki Polaków o narodowe przetrwanie.

Co przede wszystkim wtedy trzeba było robić, wobec pruskiej dominacji nie tylko przecież na polu gospodarczym? Po prostu: lecząc rany zadane polskiej duszy, próbować spokojnie, powoli acz konsekwentnie próbować przynajmniej dorównać zaborcy pod względem ekonomicznym. Praca organiczna! Więc - Towarzystwo Naukowej Pomocy, Towarzystwo Przemysłowe, Towarzystwo Czytelni Ludowych, Towarzystwo Młodzieży Kupieckiej... W Poznaniu przydałby się także porządny polski hotel, aby rodacy z bliższych i dalszych okolic, przyjeżdżający w interesach do stolicy Wielkiego Księstwa, nie musieli korzystać wyłącznie z usług oferowanych przez Niemców.

"Bazar" - spółka udziałowa, która mogłaby "wywołać do życia i czynu wspólnego rozproszone lub uśpione siły" - to był pomysł! Przyszedł do głowy Karolowi Marcinkowskiemu, popularnemu w polskich kręgach lekarzowi wywodzącemu się z "warstw niższych", mającemu jednak wielu przyjaciół i zwolenników w "wyższych". Poszedł z ta ideą do Macieja Mielżyńskiego, naówczas wpływowego ziemianina, a przy tym spiskowca, związanego z Wolnomularstwem Narodowym. Był rok 1838.

Swój ogród, który obaj upatrzyli sobie na miejsce zbudowania "Bazaru", przekazał im Wincenty Antoni Łącki, a pieniądze zamierzano pozyskać m.in. właśnie od tych polskich ziemian, którzy przyjeżdżali do Poznania na jarmarki świętojańskie. Założono spółkę bazarową. Gwarancją powodzenia przedsięwzięcia była dobra sława Pana Doktora i pozycja materialna Pana Hrabiego. Otwarcie hotelu odbyło się 8 grudnia 1841 r. Oprócz numerów (tak wtedy nazywano pokoje hotelowe) były tu sklepy kupieckie, restauracja, cukiernia, kawiarnia, winiarnia oraz sala balowa, bo przecież gdzieś trzeba było organizować koncerty, odczyty i zgromadzenia. Niemal więc od początku "Bazar" stał się popularnym polskim salonem.

Symbol, po prostu

Prelekcje na tematy narodowe i polityczne odbywały się właśnie tam. To w "Bazarze" opracowano skuteczną strategię uzyskania przez Polaków przewagi w Radzie Miejskiej, której przewodniczącym został Ogrodowicz, a jego zastępcą K. Marcinkowski. Stąd w okresie Wiosny Ludów wyszedł pochód, skandujący na ulicach: "Niech żyje Polska!" Tu w 1873 r. odbyła się pierwsza konferencja przewodniczących kółek włościańskich.

Ale najbardziej upamiętnił się "Bazar", jako ostoja polskości, w dniach poprzedzających wybuch powstania wielkopolskiego 1918-1919. Wiadomość, że do Poznania przybywa Ignacy Paderewski, wywołała powszechny entuzjazm. "Wszystko, co od lat stu przeszło tłumione było, co przycichło i przywarło do dna duszy pod jarzmem niewoli okrutnej, wybuchło z żywiołową siłą i znalazło wyraz w manifestacji potężnej". To właśnie z balkonu tego hotelu do zgromadzonych tłumów wygłosił przemówienie polski premier, wielki pianista. A gdy w pobliżu rozległy się pierwsze strzały kolejnej insurekcji, jedynej zwycięskiej w dziejach Polski, "Bazar" stał się, niejako automatycznie, główną kwaterą.

Ale również od początku kwitło tu bujnie życie kulturalne i towarzyskie Polaków. Już w 1843 r. koncertował w "Bazarze" Franciszek Liszt. Na wykłady uniwersyteckie przychodziły tłumy, także na spotkanie z przywódcą polskich liberałów - Józefem Ignacym Kraszewskim. Tu naradzano się na zbudowaniem polskiego teatru, który pod hasłem "Naród sobie" umieszczonym na frontonie otwarto w 1875 r. W 1880 r. występowała tam Helena Modrzejewska, nota bene żona Wielkopolanina Karola Chłapowskiego, a w tym samym roku w "Bazarze" czytał swoją nowelę "Za chlebem" młody, początkujący pisarz Henryk Sienkiewicz.

Jak Feniks

Wnukowie - spadkobiercy Stefana Twardowskiego, ostatniego przedwojennego prezesa Rady Nadzorczej: Jędrzej Twardowski, dzisiaj prezes zarządu i jego brat Piotr przypominają, że w całym okresie istnienia tego wielkopolskiego symbolu polskości nie było przerwy w działalności "Bazaru Poznańskiego" Spółki Akcyjnej. Twardowscy wraz z bliższą i dalszą rodziną pozostają wierni tradycji pracy rzetelnej i solidnej, utrwalanej tutaj od czasów Karola Marcinkowskiego. Wprawdzie w okresie okupacji hotel zarekwirowali Niemcy, lecz budynek ocalał w stanie nienaruszonym. Dopiero w czasie walk o Poznań w 1945 r. został zniszczony, prawie doszczętnie. Odbudowę rozpoczęto niemal tuż po wojnie jego. Ojciec Jędrzeja i Piotra znalazł tu wtedy pierwszą pracę, jako kierownik odgruzowywania. Szybko otwarto sklepy.

W 1948 r. "Bazar" przekazano "Orbisowi", zaś po prawie dwudziestu latach nastąpiło formalne wywłaszczenie, z naruszeniem obowiązującego wtedy prawa. Ale na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. spółka hotel odzyskała, w wyniku wyroku sądowego.

Do remontu, a właściwie do rewaloryzacji zabytku Twardowscy nie byli jednak przygotowani. Najpierw postanowili więc udostępnić sklepy nowym najemcom. Spore dochody, które przynosiła dzierżawa, przeznaczano właśnie przywracanie "Bazarowi" dawnej świetności. Odbudowa, która potrwa jeszcze około dwóch, trzech lat, prowadzona jest wyłącznie ze środków spółki, także m.in. z kredytów, które właściciele już kończą spłacać, ale i dzięki wpływom z udostępnienia pomieszczeń biurowych w najstarszej części, hotelowej, od strony dzisiejszej ulicy Paderewskiego. Niektóre wnętrza zostaną zrekonstruowane wiernie, przede wszystkim słynna Sala Balowa. Przywrócone zostaną także zabytkowe wnętrza restauracji, holu z witrażem, Sali Malinowej. Pokoje otrzymają nazwy związane z dziejami "Bazaru". Będzie więc m.in. Apartament Paderewskiego. ...

- Zbyt wiele pamiątek nie zachowało się - mówi Piotr Twardowski. - Ale np. wyeskponowane zostaną zdjęcia.

Już niedługo znowu więc zagości tutaj pamiętny, utrwalony w historii klimat poznańskiego - porządnego - tradycyjnego polskiego dworu. Ale nowy "Bazar" będzie, oczywiście, hotelem nowoczesnym. W piwnicach powstanie basen, jak w najlepszych hotelach na świecie, z siłownią obok i odnową biologiczną. Przez gmach znowu przepływać będzie fala gości, z całego świata.