Gazeta Poznańska 16.12.2001

Kartki z pożółkłego kalendarza

Wokół Starego Hotelu Bazar

Krzysztof Smura

W tym gmachu życie miasta skupione było jakby w soczewce. Tu przewalały się wielkie dyskusje polityczne, występowali najwięksi ar­tyści odwiedzający Poznań, spotykali się ludzie od których zależała przyszłość miasta i kraju.

W swych, trwających już blisko trzy lata wędrówkach po Poznaniu nie zajrzeliśmy Jeszcze do jednego z najbardziej okazałych budynków miasta ­ Hotelu Bazar. Nadrabiamy ten błąd mając na względzie, że minęła właśnie 160 rocznica je­go powstania.

Najpierw przebili ulicę

Zanim powstał hotel była idea. Wskrzesił i rozniecił ją Karol Marcinkowski. Później, szczęśliwym trafem władze miasta zdecydowały się przebić ulicę Nową (dziś Paderewskie­go) likwidując kamienicę stoją­cą w narożniku Starego Ryn­ku. Stało się tak w 1838 roku. Ulica zdaniem notabli miała ułatwić poruszanie się po mie­ście i dać swobodne połączenie z Wilhelmowską (obecnie Ale­je Karola Marcinkowskiego). Była to konieczność, by właści­wie mogły się rozwijać tereny położone na Muszej Górze (obecnie Plac Wolności). Dość powiedzieć, że kamień węgiel­ny pod budowę Bazaru wmu­rowano 21 września 1839 roku, a otwarto go w grudniu 1841 roku. Okazałóy budynek powstał na parceli rodu Łąckich, a z czasem dołączono do niego również budynek należący do tej rodziny, a ulokowany przy ulicy Wilhelmowskiej. Wtedy też główne wejście do Bazaru znalazło się po stronie zachod­niej.

Koncerty i śpiewy

Pierwsza, szersza adnotacja dotycząca wydarzenia kultural­nego w Bazarze odnosi się do występów Franciszka Liszta. Znakomity artysta porównywa­ny przez prasę do Chopina spotkał się z owacyjnym przy­jęciem tłumów. W Bazarze dal trzy koncerty w lutym 1842 roku. Miasto byto w szoku. Po­dobny szok przeżyli poznania­cy w 1938 roku gdy skandowa­niem zmusili do pojawienia się na głównym balkonie Jana Kiepury. Artysta przebywający w Poznaniu odśpiewał słynne "0 sole mio". Występy Heleny Modrzejewskiej, Kątskiego, czy braci Wieniawskich powodowa­ły, że Poznań wstrzymywał oddech i na moment zanurzał się w wielkim świecie kultury.

Jak się bawić to się bawić

Marceli Motty wspomina jeden z pierwszych bazarowych balów roku pańskiego 1844: "Przebyłem niemało bali i wieczorków na tej sali, a wesel­szych nie pamiętam jak w karnawale 44, 45, 46 roku. Tłum­nie zjeżdżano na karnawał ze wsi. Mamom chciało się pokazać córki, córkom chciało się tańca i męża, kawalerii chciało się bawić w rozmaity sposób. Tańczono tu na sali co druga noc przynajmniej. Kolejne karnawały byty również udane. Bywało, że podchmieleni goście wykonywali "salto mortale" przez bazarowe okna kończąc imprezę mocno poduczeni. Bywało, tak jak w latach 20. i 30. XX wieku, że bal prasy gonił bal ziemian, bal ziemianek mieszał się z balem eko­nomistów, medycy ustępowali miejsca księgowym, a ci kolejnej nacji. W hotelu był tylko czas na wietrzenie, zmianę ob­rusów i menu.

 

Tłumy przed Bazarem

Wizyta każdego gościa nie­zwykłej wagi powodowała, że przed hotelem pojawiały się tłumy. Oczywiście nic nie jest w stanie przebić mistrza Pade­rewskiego i jego przemówienia do poznaniaków. Na placu przed hotelem było ich w 1918 roku grubo ponad 50 tysięcy. Także i inni gromadzili tłumy. W 1913 roku Polska arystokracja udająca się na bal organizo­wany przez Wilhelma II w pomieszczeniach zamkowych, została poturbowana przez patriotycznie nastawioną młodzież. Prym w zamieszkach wiedli... sportowcy Warty Poznań. Książę Bernhard jadący na polowanie do hrabiego Mielżyńskiego do Iwna długo nie mógł odjechać spod hotelu swym turystycznym wozem marki Maybach. Zwolennicy motoryzacji w 1931 roku byli bowiem wyjątkowo nachalni. Tlumów natomiast nie było gdy latem 1944 roku w po­mieszczeniach Bazaru odbyta się narada Hitlera z niemiecki­mi dowódcami.

Potyczka z Aliechinem

Niezwyklym wydarzeniem w dziejach hotelu była wizyta w nim mistrza Aliechina. Szachowy mistrz świata zgodził się rozegrać symultanę z 32 gra­czami naraz. Było to 19 grud­nia 1928 roku. Pojedynek w re­prezentacyjnej sali Bazaru trwał do 2 w nocy. Mistrz wy­grał 19 pojedynków i zremiso­wał siedem. Swe pojedynki z królem wygrali panowie Go­styński, Rzóska, Kwaśniewski, Miesowicz, Radwański i Mi­chalski.. Takie były wówczas poznańskie szachy!

Przemowy i wiece

W dziejach Bazaru sporo by­ło wieców i przemówień. Naj­więcej z nich przypadło chyba na gorący rok 1918. W grudniu nie było dnia by nie śpiewano patriotycznych pieśni, nie wznoszono okrzy­ków, czy nie tworzono nowych rozwiązań prawnych i politycz­nych. Korfanty, Seyda, Krysie­wicz, Drwęski to - tylko niektó­re z wielkich nazwisk przewi­jających się na wiecach. 26 paź­dziernika 1919 roku Wielkopo­lanom dziękował Józef Pilsud­ski. W rocznicę wybuchu po­wstania ponownie przybył Pa­derewski z małżonką i znów ze słynnego balkonu przemó­wił do poznaniaków. W Baza­rze pełno było poliglotów. Tyl­ko w czasie jednego zjazdu Syndykatu dziennikarzy podej­mowano kolegów ze Skandy­nawii. Można sobie wyobrazić ich zdziwienie gdy okazało się, że poznańscy żurnaliści znają francuski, duński, szwedzki, niemiecki czy rumuński. Roz­mawiano i spożywano do świtu.