Przegląd Wielkopolski

Losy Spółki Akcyjnej Bazar Poznański
po drugiej wojnie światowej

Krzysztof Twardowski

Poznański hotel Bazar wybudowany w 1841 r. z inicjatywy Karola Marcinkowskiego i  skupionych wokół niego osób jest własnością założonej w 1838 r. spółki. Była ona początkowo spółką udziałową, przekształconą w 1870 r. w spółkę akcyjną (wpis do rejestru handlowego sądu w Poznaniu nastąpił w 1875 r.). Dzieje tej spółki oraz hotelu Bazar - doczekały się dwóch opracowań książkowych (A.M. Skałkowski Bazar Poznański - Zarys stuletnich dziejów -1838 do 1938, Poznań 1938; Witold Jakóbczyk W poznańskim Bazarze 1838-1939, Wydawnictwo Poznańskie 1986) oraz licznych artykułów w prasie zarówno do 1938 r., jak również po drugiej wojnie światowej. Natomiast mniej znane są dzieje powojenne tej spółki, jakże zasłużonej w dziejach Wielkopolski i  Poznania. Obszerne opracowanie na ten temat przygotował Edward Kujaciński i  złożył je w formie rękopisu w Ossolineum we Wrocławiu. Obejmuje ono lata czterdzieste, pięćdziesiąte i sześćdziesiąte.

Po wkroczeniu do Poznania w 1939 r. Niemcy zarekwirowali hotel Bazar i przemianowali go na Posener Hof. Hotel był czynny nieustannie do 1945 r., aczkolwiek restauracja pracowała z przerwami. Podczas wyzwalania Poznania frontowy gmach przy ul. Marcin­kowskiego 10 został ugodzony pociskami i był prawie całkowicie zniszczony. Budynek tak zwanego "Starego Bazaru", a więc wybudowany w 1841 r. klasycystyczny gmach przy ul. Paderewskiego 8 (dawniej ulicy Nowej), spłonął. Pozostała z niego jedynie fasada od strony ulicy. Mury wewnętrzne oraz tylne od strony podwórza praktycznie nie istniały. Wszelkie stropy spadły do poziomu ulicy, a nawet częściowo w głąb piwnic. Całkowicie wypalona była także przylegająca do hotelu kamienica przy ul. Paderewskiego 7, gdzie przed wojną mieściła się resursa kupiecka, a wcześniej miało swą siedzibę Koło Towarzyskie, o bogatej historii w dążeniach niepodległościowych Wielkopolan. Frontowy budynek hotelu od strony ul. Marcinkowskiego, zaprojektowany przez Rogera Sławskiego i wybudowany w 1900 r., był częściowo wypalony, a częściowo uszkodzony pociskami artyleryjskimi. Zachowała się jedynie klatka schodowa ze stopniami z białego marmuru i ręcznie kutą ozdobną balustradą. Mury budynku powyżej pierwszego piętra nadawały się tylko do rozbiórki. Całkowicie wypalony i zawalony był także budynek mieszczący na pierwszym piętrze Białą Salę balową, a pod nią dużą salę restauracyjną i Salę Malinową. Najmniej uszkodzony był należący do Bazaru usytuowany na podwórzu pawilon zaplecza kuchen­nego. Całkowicie i nieodwracalnie zniszczony był dom przy ul. Koziej 11, a sąsiedni dom przy Koziej 12 rozbity do połowy. Stopień zniszczeń określony został ogólnie na 80%, przy czym dotyczyło to jedynie substancji budowlanej, natomiast wyposażenie budynków uległo całkowitej zagładzie. Wskutek działań okupanta, a następnie walk o Poznań całkowitemu zagrabieniu uległy też bogate składy win bazarowych które do czasu wojny stanowiły największy składnik majątku spółki i jej chlubę. Wina kupowane były bowiem po zbiorach tzw. dobrych roczników i były starannie pielęgnowane , zwiększając z upływem czasu znacznie swą wartość. Podczas okupacji Niemcy prowadzili w piwnicach winnych rabunkową gospodarkę. Gaulelter Greiser zabrał 200 000 butelek, generał Schenkendorf 8000, Hotel Ostland (obecnie hotel Rzym­ski) 15000. Wkraczające w 1945 r. wojska zabrały około 30 000 butelek wina i około 2500 butelek koniaków i wódek. Świadkowie tych wydarzeń w 1945 r. mówili, że wojsko przyjeżdżało po wina wozami. Żołnierze, zamiast wino wywozić, upijali się do tego stopnia, że trzeba ich było odwozić do koszar. Gdy się to kilka razy powtórzyło, oddelegowany został specjalny oddział, który piwnice przy ul. Koziej wysadził w powietrze.

W takim oto stanie zastali nieruchomość członkowie władz spółki po powrocie z wygnania. Przedwojenny długoletni dyrektor hotelu i członek zarządu spółki Edward Kujaciński oraz Stefan Twardowski - do 1938 r. prezes jej Rady Nadzorczej i Seweryna Mielżyńska - właścicielka majątku Iwno postanowili przystąpić do odbudowy obiektu. Był to rok 1945. Jeszcze trwały różne powojenne niepokoje związane z przemarszem, wycofujących się wojsk wędrówką wysiedlonych itp . Praktycznie nie dysponowano niczym, ani materiałem budowlanym i sprzętem, ani - co ważniejsze - pieniędzmi. Akcjonariusze spółki - w swej większości ziemianie wielkopolscy - pozbawieni byli swych majętności, nawet domów rodzinnych. Nikogo nie zniechęciło to jednak do podjęcia trudów odbudowy. w 1946 r. postanowiono uruchomić przede wszystkim sklepy, których było łącznie kilkanaście. Ogłoszono więc, że kupcy którzy pragnęliby w przyszłości wynająć lokale sklepowe w budynkach Bazaru, mogą wnieść przedpłaty na czynsze. Z kwot tych zamierzano rozpocząć odbudowę budynków przy ul. Paderewskiego 7 i 8 oraz przy ul. Marcinkowskiego 10. W  pierwszym etapie postanowiono wznieść wspomniane budynki pod dach i na parterze oddać do użytku całkowicie wykończone lokale sklepowe. w odpowiedzi zgłosiło się szereg kupców legitymujących się wiarygodną przeszłością gospodarczą i okupacyjną. Kwoty tą drogą uzyskane stanowiły podstawę finansowania początków odbudowy. Zaciągnięto też niewielki kredyt w banku, który uzupełnił fundusze do wymaganej wysokości. Prace projektowe podjęła pani Janina Czarnecka, żona Władysława Czarneckiego, byłego architekta miasta Poznania za czasów prezydentury Cyryla Ratajskiego, a po wojnie profesora na wydziale architektury Politechniki Poznańskiej. Prace przygotowawcze, formalno-prawne i zebranie funduszów przeprowadzono w latach 1945 i 1946. w 1947 r. rozpoczęto budowę, na której prowadzenie spółka nie uzyskała jkiejkolwiek subwencji ze strony państwa lub miasta. Prace budowlane nadzorował inż. Rafał Budzyński, a wykonywane one były początkowo przez Państwowe Przedsiębiorstwo budowlane Poznań 2, następnie przez Państwowe Przedsiębiorstwo Inżynieryjne 5 i wreszcie w głównej mierze przez firmę budowlaną Eicke i Kocent. Budowano dostępnymi wówczas środkami. Za materiał służyła w znacznej mierze cegła odzyskana z gruzów bazarowych lub pochodząca z rozbiórki, lecz jakościowo starannie kontrolowana. Prac prowadzono ręcznie, nie było bowiem jeszcze do dyspozycji maszyn budowlanych, takie chociażby jak dźwigi, przenośniki taśmowe czy betoniarki. Wśród pracowników panowała żelazna dyscyplina egzekwowana rygorystycznie przez brygadzistę, zwanego wówczas polierem, którego nazwiska niestety nie pamiętam. Był to typowy uczciwy i znający swój fach rzemieślnik wielkopolski starej daty. Przebywałem wówczas cały czas na budowie, gdyż do moich zadań należało zorganizowanie wywozu gruzu i odzyskanie przydatnego, materiału budowlanego. Czynności te poprzedzały bezpośrednio front robót. Pozostała mi w pamięci znakomita atmosfera skupionej pracy i organizacyjnej hierarchii, a przy tym dużej wzajemnej życzliwości wszystkich zaangażowanych osób niezależnie od różnic status społecznego.

Prace budowlane na zlecenie Bazaru Poznańskiego S. A. prowadzone były w 1947 i 1948 r. w tym czasie pod dach doprowadzono wszystkie budynki, z wyjątkiem domu przy ul Koziej 11, który został zrównany z ziemią. Ciekawostką jest, że przy okazji prac archeologicznych wykonywanych w styczniu 1995 odkopano fragmenty piwnic winnych z zachowanymi częściowo stojakami i butelkami po winie. Kilka z nich zapewne zostało zasypanych w stanie napełnionym, gdyż utkwiły w nich resztki wygniłych korków. w zimie roku 1948/1949 nie budowano. Prace miały być kontynuowane na wiosnę w miarę uzyskiwania dalszych środków finansowych. Do tego jednak nie dopuściły ówczesne władze. Wojewoda Poznański zarządzeniem z dnia 25 marca 1949 r. przekazał do dalszej odbudowy budynki położone w Poznaniu przy ul. Marcinkowskiego 10 i Paderewskiego 7-8 Zarządowi Miejskiemu st. m. Poznania. Taka była treść pisma, które Spółka Akcyjna Bazar Poznański otrzymała od przedstawiciela władz Polski Ludowej. Zarządzenie to oznaczało w praktyce całkowite pozbawienie prawa do dysponowania tymi budynkami. w takiej to formie władze Polski Ludowej wyraziły swą "wdzięczność" za ponad 100 lat ofiarnej działalności na rzecz krzewienia poczucia narodowego, polskiej kultury, nauki i inicjatyw gospodarczych w Poznaniu i Wielkopolsce. Formalnie spółka pozostała jeszcze hipotecznym właścicielem obiektu, pełne wywłaszczenie nastąpiło w 1973 r.

Po otrzymaniu wyżej opisanego zarządzenia wojewody władze spółki zastanawiały się, co należy czynić dalej. Perspektywa wydawała się całkowicie beznadziejna. Było oczywiste, że średniej wielkości przedsiębiorstwa prywatne będą planowo doprowadzane przez władze do upadku. Pozostawienie hoteli pod zarządem prywatnym było nie do pomyślenia, gdyż miały się one stać miejscem inwigilacji "bezpieki". Stefan Twardowski był jednak zdania, że system komunistyczny musi nieuchronnie doprowadzić do załamania ekonomicznego po kilkudziesięciu latach. Mawiał, że jedynie nie może sobie wyobrazić, jak przebiegać będzie bankructwo całego państwa. Dyrektor Edward Kujaciński był gotów trwać przy Bazarze bez względu na okoliczności. Postanowiono zatem uczynić wszystko, aby Spółka Akcyjna Bazar Poznański trwała jako osoba prawna jak tylko się da najdłużej. Zasadniczą przesłanką dla takiego stanowiska była wola utrzymania przy życiu instytucji z uwagi na jej stuletnie zasługi dla społeczności polskiej. Aby zdołać przetrwać, postanowiono ograniczyć do minimum wszelką działalność, by nie rzucać się w oczy władzy. Pobierano jedynie symboliczne czynsze za nieliczne lokale pozostawione spółce do administrowania. (co roku spółka miała niewielki deficyt, co zapobiegało wymierzaniu domiarów podatkowych służących do rujnowania prywatnych przedsiębiorstw. Dochowywano wszelkich wymaganych przez kodeks handlowy formalności. Tak trwano do 1990 r. Jestem zdania, że dzięki takiej taktyce Spółka Akcyjna Bazar Poznański przetrwała okres władzy ludowej, chyba jako jedyna prywatna spółka akcyjna w Poznaniu. w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, będąc w zarządzie spółki, musiałem niekiedy powoływać się na przepis kodeksu handlowego. Bywało, że traktowano mnie wtedy jak osobę nienormalną, gdyż powszechnie uważano ten kodeks już za nieaktualny i sprzeczny z duchem nowych czasów.

Przez wszystkie te lata zarząd i rada nadzorcza pracowały całkowicie bezinteresownie, a właściwie na własny koszt członków. Poza osobami wyżej już wspomnianymi należy wymienić dr Jadwigę Koczorowską, Sewerynę Mielżyńską, Macieja Kurnatowskiego, Piotra Krzysztoporskiego, Adama Lossowa, Romana Janta-Połczyńskiego, Zygmunta Niegolewskiego, Zbigniewa i Marię Porczyńskich oraz sekretarkę spółki, panią Marię Wierzbińską, która pracowała w Bazarze przez kilkadziesiąt lat od czasów przedwojennych.

W 1967 r. wiadomo już było, że Przedsiębiorstwo Państwowe Orbis, które od 1951 zarządzało hotelem Bazar po dokończeniu jego odbudowy, zmierza do przejęcia Bazaru na własność. Powiedziano nam, że zgodnie z obowiązującą ustawą wywłaszczeniową najpierw zaproponowane zostanie wykupienie obiektu, a w razie odmowy sprzedaży przeprowadzone zostanie postępowanie wywłaszczeniowe. Wobec takiego zagrożenia postanowiono zwołać walne zgromadzenie akcjonariuszy na 17 kwietnia 1967 r. Brano wówczas pod uwagę możliwość sprzedaży obiektu, przy czym chciano uzyskane z niej pieniądze przeznaczyć na budowę domu dla starców. Na to potrzebna była zgodna walne zgromadzenia spółki. Na to zgromadzenie przybył też funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa. Początkowo kwestionował legalność zwołania zgromadzenia. O prawomocności jego zwołania przekonał go dopiero obecny na sali notariusz. Akcjonariusze jednogłośnie postanowili przychylić się do projektu budowy domu starców. Po obradach funkcjonariusz ten podszedł do mnie dziwnie skruszony i powiedział, że w życiu nie zetknął się z podobną postawą ludzi, którzy mimo pozbawienia ich własności (nie tylko Bazaru) są gotowi przeznaczyć możliwą do uzyskania sumę na cele społeczne. Przyszłość pokazała, że ten zamiar spółki został przez władze uniemożliwiony. Do wykupu nie dopuszczono, wdrożono postępowanie wywłaszczeniowe, przy czym urzędujący w owym czasie minister Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska Jerzy Kusiak - dawny prezydent miasta Poznania wniósł o nowelizację ustawy wywłaszczeniowej w taki sposób, by przy wywłaszczaniu hoteli traktowane one były jak domy jednorodzinne. Wywłaszczenie orzeczono w dniu 6 marca 1973 r. Odszkodowanie w wysokości 568 234 zł przyznano 24 lutego 1975 Odpowiadało to wówczas niepełnej wartości domku jednorodzinnego o standardowej powierzchni 110 metrów kwadratowych, przy czym jednak ograniczono możliwość wypłat do 50 000 zł rocznie. Pamiętać należy o postępującej już wtedy inflacji. Oczywiście w toku postępowania wywłaszczeniowego spółka wykorzystała wszelkie przysługujące jej środki obrony. Ostatecznie decyzję wywłaszczeniową zatwierdziła Komisja Odwoławcza przy Ministerstwie Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska. We wszelkich postępowaniach administracyjnych i sądowych bezinteresownie pomoc świadczył spółce adwokat Adam Jeżewski, a we wcześniejszych latach adwokat Adam Lossow.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych Orbis zamknął hotel Bazar i przystąpił do jego przebudowy i odbudowy Białej Sali balowej. Przywrócona miała zostać zaprojektowana przez Rogera Sławskiego barokowa fasada od strony ul. Marcinkowskiego i czwarte piętro budynku (w 1946 r. władze budowlane nakazały ograniczyć wysokość tego budynku 3. pięter). Lokale sklepowe miały zostać przekształcone na użytek hotelu, głównie w lokale gastronomiczne. w tzw. "Starym Bazarze" od strony ul. Paderewskiego poddasze przerobiono na mansardowe pokoje hotelowe.

W 1989 r. kraj odzyskał niepodległość. w 1990 r. wyłączono lokale użytkowe spod publicznej gospodarki lokalami. Dla prywatnych właścicieli nieruchomości powstała szansa działania. w Spółce Akcyjnej Bazar Poznański oddano inicjatywę ludziom młodym. Zarząd objęli Roman Błaszkiewicz i Jędrzej Twardowski. Ci z kolei nawiązali współpracę z młodymi prawnikami Maciejem Wandzlem i Rafałem Przystańskim. Zebrano opinie wybitnych prawników, profesorów Romana Hausera z Poznania i Michała Kuleszy z Warszawy w sprawie legalności decyzji wywłaszczeniowych podjętych w latach siedem dziesiątych. w dniu 19 stycznia 1991 r. skierowano do Ministra Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa wniosek o stwierdzenie nieważności tych decyzji jako podjętych z rażący naruszeniem prawa. Poparcia staraniom udzielił poseł na sejm dr Tadeusz Dziuba. Dnia 21 maja 1991 r. minister stwierdził nieważność tych decyzji i tym samym przywrócił budynki Bazaru prawowitemu właścicielowi.

W sierpniu 1991 r. nastąpiło protokolarne przejęcie budynków hotelu Bazar. Do tego czasu hotel otoczony był drewnianym płotem. Wszystkie sklepy były zamknięte i całkowicie rozmontowane. Budynki oddano nam po przerwaniu prac przy przebudowie. Konstrukcja i pokrycie dachu były nowe, aczkolwiek niezupełnie wykończone. Biała Sala balowa była odbudowana w stanie surowym. w stanie surowym było również trzecie piętro od strony ul. Paderewskiego i czwarte piętro od strony ul. Marcinkowskiego. Tyle jeśli chodzi o nowości wykonane dla Orbisu w ramach przebudowy. Natomiast rynny nie działały, woda lała się na ściany. Wszelkie instalacje wewnętrzne były całkowicie zdemontowane, stolarka okienna zupełnie zniszczona, podłogi i drzwi zdemontowane, piwnice zawalone gruzem z górnych pięter i wilgotne, w niektórych stała woda. Kanalizacja nie działała, dreny pod budynkami były zatkane. Większość murów wewnętrznych nadawała się jedynie do wymiany, gdyż cegły i zaprawa były całkowicie zwietrzałe. Ważne elementy konstrukcji budynków były naruszone, grożąc zawaleniem.

Zaczęły zjawić się firmy zagraniczne zainteresowane a współpracą. Kilku niezależnych architektów zagranicznych wyraziło pogląd, że budynki ." należy całkowicie rozebrać, gdyż ich naprawa jest nieopłacalna. To nie było możliwe z uwagi na zabytkowy charakter gmachów. Stało się jasne, że odbudowa będzie trudna i kosztowna. Zaczęto od sklepów. Już w październiku 1991 uruchomiono lokale sklepowe. Gmach zaczynał odżywać. Za czynsze rozpoczęto wszelkie podstawowe naprawy po­czynając od fundamentów. Nawiercono wiele tysięcy otworów w fundamentach i zaimpreg­nowano je. Udrożniono dreny i kanalizację. Woda wolno zaczęła spływać. Rozebrano po kawałku i wymieniono około 60% murów wewnętrznych. w "Starym Bazarze". Oczywiście wyprzedzająco prowadzono prace projektowe i analizy opłacalności inwestycji. Pierwszą z nich wykonała poznańska firma doradcza Frąckowiak i Partnerzy. Drugą - bardzo obszerną, przy dużym nakładzie kosztów - firma konsultingowa o nazwie Międzynarodowa Pomoc Polskim Przedsiębiorstwom, w której niezwykle przychylnie podeszli do naszych zadań panowie Nico Nissen i Paweł Torz. Dążymy do odbudowania hotelu o wysokim standardzie i 154 pokojach. Okazało się jednak, że jego wykonanie i uruchomie­nie kosztuje około 27 milionów dolarów amerykańskich. Chwilowo ryzyko takiej od­budowy jest zbyt wielkie, gdyż by być opłacalnym, hotel musiałby średniorocznie mieć wypełnienie około 70% przy cenie za pokój około 120 dolarów dziennie. Przy obecnym stanie rozwoju ekonomicznego Poznania wydaje się to nierealne. Aby móc zrealizować to przedsięwzięcie, trzeba by ponadto oddać większość udziałów inwestorowi zewnętrznemu, w praktyce zagranicznemu. A przecież Bazar był zawsze polski. Spółka nasza pragnie tę polskość Bazaru zachować, bo jest to przecież pamiątka narodowa i symbol polskości tej ziemi. Dlatego też nieustannie prowadzi się nadal prace zmierzające z jednej strony do utrzymania struktury hotelu, a z drugiej strony do czasowego włączania kolej fragmentów budynku do eksploatacji innej niż hotelowa. Tą drogą uzyskuje się wzrastajacy strumień pieniędzy na dalszą budowę. w 1993 r. ukończono docelowy remont po jednej kondygnacji "Starego Bazaru" przy Paderewskiego 8. w 1994 r. wykonano remont kapitalny przy ul. Paderewskiego 7, uruchamiając w niej nowy pasaż handlowy zwany Niebieskim, z 14 sklepami usytuowanymi na parterze i w zabytkowych piwnicach z odsłoniętymi fragmentami XVII-wiecznych murów poklasztornych. Można w nim wypić kawę lub coś orzeźwiającego i zjeść ciastko przy muzyce. Wiosną i latem ma maleńki ogródek dla gości. Na piętrach tego budynku mieszczą się całkowicie zmodernizowane i bogato wyposażone biura, a zwłaszcza Dom Maklerski BMT, założony z udziałem Bazaru Poznańskiego S. A., aby pomnożyć fundusze na odbudowę zabytkowych gmachów i móc jak najrychlej przywrócić stare tradycje wspierania społeczności wielkopolskiej w jej działaniach gospodarczych, a nade wszystko intelektualnych.

Krzysztof Twardowski
Prezes Zarządu Bazaru Poznańskiego
w latach 1992-1999